wtorek, 20 kwietnia 2010

Grupowe zakupy także w Polsce

Pisałem niedawno o odpowiednikach zagranicznych serwisów. Długo nie trzeba było czekać - w Polsce 16 kwietnia ruszył odpowiednik groupon.com (potentata amerykańskich zakupów grupowych). Jest to młody biznes, ale o jego potencjale może świadczyć to, że wartość amerykańskiego serwisu szacowana jest na 1,2 mld dolarów.


Na czym to polega? Za pomocą takiej strony możemy kupić przeróżne usługi i produkty w wybranym przez nas mieście ze znacznym upustem cenowym. Każdego dnia na stronie dostępna będzie inna oferta - czy to z kina, restauracji, klubu czy nawet z teatru. Warunkiem dojścia oferty do realizacji jest osiągniecie odpowiedniej liczby sprzedanych usług lub produktów. Liczba ta ustalana jest jest pomiędzy Gruperem a usługodawcą.

Dzięki takiej regule Gruper jest bezpłatnie rozpowszechniany w sieci, poprzez Twittera, Facebooka czy Blipa. No bo przecież nie kupimy biletu do kina 30% taniej, jeśli nie uzbieramy 200 osób! Dzięki temu, serwis jest nakręcany przez samych użytkowników.









Co ściągnie usługodawców do korzystania z serwisu? Brak jakiegokolwiek ryzyka finansowego, ponieważ gdy produkt nie zostanie sprzedany w określonej ilości, nie ponosi on żadnych kosztów.



Wkrótce Gruper.pl poza Warszawą będzie także miał oferty z takich miast jak Katowice, Kraków, Lublin, Łódź, Poznań, Szczecin, Trójmiasto, Wrocław i jeszcze z wielu innych. W każdym z nich prezentowana będzie tylko jedna oferta.

W tej chwili w firmie pracuje dwudziestoosobowa ekipa, ale nadal jest możliwość złożenia swojego CV - oferty dostępne tutaj.

Co sądzicie o takim pomyśle na biznes?

sobota, 17 kwietnia 2010

Żałoba w polskim internecie

W naszym kraju trwa 9-dniowa żałoba narodowa. Na ulicach biało-czerwone flagi przepasane kirem. A jak uwidacznia się ona w polskim internecie?


Przede wszystkim trzeba pochwalić szybkość wprowadzania zmian - onet.pl swoją żałobną odsłonę udostępniło już w godzinę po pierwszych wieściach o katastrofie.
       Serwisy informacyjne zrezygnowały z emisji reklam na stronie głównej, przyozdobiły logo czarną wstążką, a także zmieniły kolorystykę - wszystko jest w odcieniach szarości.
      W prawie wszystkich popularnych polskich serwisach, możemy znaleźć szare logo lub czarną wstążkę w widocznym miejscu strony.
      W serwisach społecznościowych wielu użytkowników ustawiło awatary nawiązujące do katastrofy w Smoleńsku. W wielu miejscach można było ujrzeć "wirtualne znicze" ([*]), których zamieszczanie jest dosyć kontrowersyjnym zwyczajem.
      Trzeba przyznać, że wydarzenia które tak bardzo odmieniło internet dawno nie było i miejmy nadzieję, że długo nie będzie.

sobota, 10 kwietnia 2010

Katastrofa w Smoleńsku

W katastrofie zginęło 96 osób. Zginęli lecąc uczcić pomordowanych Polskich Oficerów. Cześć ich pamięci!


czwartek, 8 kwietnia 2010

Co zrobić, aby osiągnąć duży sukces w polskim internecie?

Pewnie nie tylko ja zadałem sobie to pytanie. Recept na sukces jest wiele, chciałbym się skupić na jednej z nich.

Nasza-klasa, Wykop, Demotywatory, Blip. Brzmi znajomo? Tak, bo to polskie serwisy. Można byłoby wymienić ich o wiele więcej, ale te pierwsze przyszły mi na myśl.

Do czego zmierzam? Do tego, że główne założenia tych witryn, nie zostały wymyślone przez Polaków. Główna idea została po prostu zaczerpnięta z zagranicznych stron.

Na potwierdzenie moich słów, podam adresy przykładowych odpowiedników:
nasza-klasa.pl -> classmates.com
wykop.pl -> digg.com
demotywatory.pl -> demotivatorsite.com
blip.pl -> twitter.com

Tak więc jaka jest recepta na sukces? Przyjrzyj się portalom zdobywającym popularność za granicą i zaprojektuj własny opierający się na podobnych zasadach. Oczywiście, można też zupełnie zepsuć robotę, ale serwisy wymienione powyżej, są przykładem, że gdy porządnie się do tego przyłożymy, zdobędziemy popularność.

Ostatnio głośno się zrobiło o serwisie chatroulette.com (btw, założony przez siedemnastolatka!). Jak myślicie, kiedy powstanie polski odpowiednik? :)

wtorek, 6 kwietnia 2010

Polskie "społecznościówki" do lamusa?

Niestety, powoli kończy się polski sen o portalach społecznościowych web 2.0, na miarę Twittera, MySpace czy Facebooka. Do takiego stanu rzeczy doprowadziło, przede wszystkim, wprowadzenie wersji polskojęzycznych kilku zagranicznych portali.

Od czego zaczęło się w polskim internecie, wszyscy dobrze wiedzą - grono.net. Serwis mimo tego, że był zamkniętą społecznością, zdobywał popularność w błyskawicznym tempie. Możliwość skupiania się w gronach zainteresowań, możliwość dyskutowania na praktycznie wszystkie tematy, młodzi, aktywni ludzie, brak (tak naprawdę) zagranicznych wzorców. Co się stało, że grono zamiast piąć się w górę, zaczęło szybko spadać? Na pewno przyczyniło się do tego odejście od społeczności zamkniętej, brak pomysłu na rozwój. Chęć upodobnienia się na wszelką cenę do Facebooka - skupienie na aktywnościach znajomych, nie na gronach tematycznych, a w końcu upodobnienie całego wyglądu (zresztą była z tym wielka afera). Grono nadal ma potencjał i da się odbudować, ale póki co, zupełnie się na to nie zanosi.

Wykresu nie trzeba komentować - przedstawia się tragicznie.

Następnym przykładem jest nasza-klasa. Chociaż tu wiadomo było od początku, że ich sukces nie będzie trwał wiecznie. W idealnym momencie polski odpowiednik classmates.com wszedł na rynek. Polski internet dopiero zaczynał się rozwijać, starsi użytkownicy znali tylko dwie, zasadnicze strony - google i onet. Później pocztą pantoflową, każdy dowiedział się o naszej-klasie i z chęcią zakładał tam profil, by dowiedzieć się co słychać u kolegów z dawnych, szkolnych lat. Wszyscy się spotkali ze sobą, powymieniali kontaktami i... co teraz? No właśnie. Portal zmienił swoje motto na "Miejsce spotkań". Uważam, że nasza-klasa jako takie miejsce do spotkań, stanie się drugim epulsem, dla dzieci którym nudzi się w domu. Zresztą wystarczy spojrzeć na poziom dyskusji na forach, na komentarze w profilu. Liczy się "Super Zdjęcie", czy "Daj mi komcia, a obleję twój profil wodą". Nie widać przyszłości dla największej społecznościówki w polskim internecie. Ale tu również pozostaje szansa, w końcu zatrudnione mają ponad 100 osób, to i jakiś pomysł się znajdzie :)

Spadek jest, ale już nie tak znaczny jak w przypadku grono.net.

Epuls.pl. Chociaż nigdy nie był w ścisłej czołówce, to jednak miał swoich użytkowników. Portal strasznie kiczowaty, dla dzieci, nie uczący niczego dobrego. Nie ukrywam, że cieszy mnie ten wykres, może spadnie liczba dzieci nieobytych z internetem w Polsce.

Jeden z większych spadków wśród polskich stron.

Kolejnym, dosyć kiczowatym serwisem jest fotka.pl. Społeczność wzajemnej adoracji, nigdy się jej bliżej nie przyglądałem. Zniechęciło mnie po pierwszym wejściu na tę stronę. Nadal trzyma się w czołówce, jednak nie ma żadnego pomysłu na przyszłość i trudno cokolwiek przewidzieć, oprócz dalszego spadku.

Powoli, stopniowo i coraz niżej.

Ale nie bądźmy tak pesymistycznie nastawieni na wszystko. Choć może trudno w to uwierzyć, ale są polskie serwisy społecznościowe, które pną się w górę! Tak, to nie żart! Do takich można zaliczyć wykop.pl, goldenline.pl, czy nawet blip.pl. Choć wszystkie są odpowiednikami zagranicznych serwisów, to zyskują coraz to więcej użytkowników, mają to coś.

Spójrzmy optymistycznie - nie jest najgorzej.

Wygląda na to, że portale społecznościowe czeka taki sam los, jak wyszukiwarki internetowe. Facebook będzie niekwestionowanym liderem, powstawać będą tylko lokalne społeczności, które w swoich funkcjach będą różnić się znacząco od społecznościowego "boga". Nie ma co kopiować rozwiązań, trzeba się pogodzić, że Facebooka długo nic nie wyprzedzi, tak jak nic nie wyprzedzi Google.

Oryginał jest tylko jeden :)

Portale społecznościowo-edukacyjne - czy mają przyszłość?

Mój debiutowy post w blogu, także życzcie mi powodzenia. :)

Chciałbym odpowiedzieć na to pytanie, na przykładzie nowego serwisu maturzaki.pl.

Portal ten, ma kompleksowo przygotować użytkowników do matury. Zawiera wszystko co taki serwis powinien mieć - świetnie przygotowaną listę materiałów do nauki, kalendarz na którym widzimy co musimy jeszcze powtórzyć, pytania do EduEksperta (ekspert odpowiada na pytania maturzystów), a także innowacyjne rozwiązania jak "wojna pytań" (użytkownicy mogą dodawać pytania do zagadnień, a także odpytywać się wzajemnie, za co dostaje się "matuPunkty"). Serwis jest bardzo przyjazny użytkownikowi, nie ma na nim reklam, a na forum twórcy dyskutują nad planowanymi rozwiązaniami. Treści tworzone są głównie przez samych użytkowników - tu warto wspomnieć o możliwości uzyskania statusu "Guru" i uprawnień do dodawania materiałów do zagadnień.

To wszystko co wymieniłem wyżej jest jak najbardziej w porządku, ale nie to wyróżnia ten serwis. Więc co? To, że nastawia się na budowanie społeczności maturalnej. Widać, że autorzy chcą stworzyć serwis, przyjazny uczniom szkół średnich, na którym będą mogli nie tylko powtórzyć do matury, lecz także skontaktować się ze znajomymi ze szkoły. Może być to bardzo ciekawe połączenie, bo jak powszechnie wiadomo, jest wiele osób, które najchętniej nie  uczyłyby się wcale. Tak więc serwis trafi i do osób ambitnych, jak i do leni. Biorąc pod uwagę fakt, że na polskim rynku nie ma portalu zrzeszającego uczniów szkół średnich, jest szansa na osiągnięcie sporego sukcesu. Jak na razie serwis się dynamicznie rozwija, daję mu naprawdę duże szanse! Przekonamy się w ciągu najbliższych lat...